poniedziałek, 1 czerwca 2009

MKP2009-T22.PolishMaritimeDiary.pl

Tydzień 22

2009-05-25 Poniedziałek

WP.pl: Somalijscy piraci uwalniają statki w zamian za amnestię

PAP | dodane (20:00)


Około 200 somalijskich piratów zerwało ze swoim dotychczasowym fachem podczas spotkania na północy Somalii - poinformowała na swojej stronie internetowej BBC. Przedstawiciel grupy piratów Abshir Abdullah powiedział, że zaapelował do innych grup, aby uwolniły statki w zamian za amnestię. Somalijscy piraci spotkali się z lokalnymi przywódcami i somalijskimi ekspatriantami w porcie Eyl w autonomicznym regionie Puntland na północy Somalii i obiecali zaprzestanie swojej dotychczasowej działalności. Jak powiedział BBC Abdullah, jego grupa nie przetrzymuje obecnie żadnych statków; władze zgodziły się na objęcie jej amnestią za poprzednie porwania. - Uważam siebie za kogoś, kto został ocalony od złych uczynków. Rozumiem, co złego uczyniłem, i jestem świadomy, że czyny te były złe wedle nauczania islamu - powiedział. Od 1991 roku Somalia pozbawiona jest stabilnego rządu, co pozwala na szerzenie się piractwa.Od początku roku 2009 u wybrzeży Somalii doszło do 116 pirackich ataków. Piraci uprowadzili 29 jednostek pływających.(bart)



TVN24.pl: REZYGNUJĄ Z NAPADÓW NA STATKI. Somalijscy piraci porzucają fach 21:10, 25.05.2009 /PAP


200 somalijskich piratów zadeklarowało, że porzuca swój dotychczasowy fach.Szykuje się zwrot w praktykach części somalijskich piratów. Podczas spotkania z lokalnymi przywódcami zadeklarowali, że kończą ze swoim dotychczasowym fachem.- Chęć zmian zadeklarowało około 200 somalijskich piratów - poinformowała na swojej stronie internetowej BBC.


Amnestia za uwolnione załogi

Somalijscy piraci spotkali się z lokalnymi przywódcami i somalijskimi ekspatriantami w porcie Eyl w autonomicznym regionie Puntland na północy Somalii i obiecali zaprzestanie swojej dotychczasowej działalności. Przedstawiciel piratów Abshir Abdullah powiedział BBC, że zaapelował do innych grup, aby uwolniły statki w zamian za amnestię.


Bez stabilnego rządu

Od 1991 roku Somalia pozbawiona jest stabilnego rządu, co pozwala na szerzenie się piractwa. Jak powiedział BBC Abdullah, jego grupa nie przetrzymuje obecnie żadnych statków. Władze zgodziły się na objęcie jej amnestią za poprzednie porwania.

- Uważam siebie za kogoś, kto został ocalony od złych uczynków. Rozumiem, co złego uczyniłem, i jestem świadomy, że czyny te były złe wedle nauczania islamu - powiedział.


Pirackie ataki

Od początku roku 2009 u wybrzeży Somalii doszło do 116 pirackich ataków. Piraci uprowadzili 29 jednostek pływających.

eko//kwj



Gazeta Wyborcza: Stocznia zacznie się zmieniać w kupę złomu?

Andrzej Kraśnicki jr 2009-05-24, ostatnia aktualizacja 2009-05-24 18:48


W ciągu kilku dni trzeba znaleźć fachowców, którzy będą czuwać nad majątkiem zamkniętej Stoczni Szczecińskiej. Chętnych brak, pomysłów na rozwiązanie problemu też. Stoczniowcy: - Ostrzegaliśmy przed tym od miesięcy!

Pochylnia Wulkan. Nie wiadomo, kto w przyszłym tygodniu zaopiekuje się majątkiem stoczni. Nie wiadomo też, co z

fot. Andrzej Kraśnicki jr

Pochylnia Wulkan. Nie wiadomo, kto w przyszłym tygodniu zaopiekuje się majątkiem stoczni. Nie wiadomo też, co z "rozgrzebaną" budową kontenerowca, którego kilka sekcji jest już na pochylni (na zdjęciu)


W najbliższy piątek z pracy odejdzie ostatnia, 1200-osobowa grupa stoczniowców. O godz. 14.30 zakład opustoszeje.

Zwolnienie całej załogi do końca maja to wymóg specustawy stoczniowej. Jej najważniejszy element - sprzedaż majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa - został już przez likwidującego firmę zarządcę kompensacji zrealizowany. Znalazł się inwestor, który kupił niemal cały zakład. Nie wiadomo, kiedy podpisze umowę, ani kiedy przejmie firmę.

SSN poszła za 161 mln zł

- A jeśli 1 czerwca nie wróci tu część ludzi, to dosłownie w ciągu kilku dni stocznia zacznie zmieniać się w stertę złomu - ostrzega jeden ze stoczniowych inżynierów.

- Zarządca kompensacji ma taką świadomość - przyznaje Roma Sarzyńska, rzecznik Agencji Rozwoju Przemysłu, jeszcze właściciel SSN.


Prezes stoczni Andrzej Markowski nie chce na razie komentować sytuacji. Z informacji "Gazety" wynika jednak, że na terenie SSN od przyszłego poniedziałku potrzebnych jest co najmniej 80 fachowców.

- Nie można zostawić bez opieki ujęcia słodkiej wody, bo pojawią się glony i ujęcie będzie już nie do uratowania. Nie można porzucić instalacji sprężonego powietrza, sieci wodociągowej i w końcu urządzeń, które wymagają regularnych przeglądów, nawet jeśli nie są wykorzystywane - wylicza niektóre problemy stoczniowiec z kadry kierowniczej, który wolał pozostać anonimowy.


Prosty przykład: urządzenia dźwigowe wymagają co dwa tygodnie przeglądu. Musi go dokonać osoba z odpowiednimi uprawnieniami. Czynność ta jest wpisywana do specjalnej książki. Co trzy miesiące sprawdza ją Urząd Dozoru Technicznego. Brak przeglądu oznacza wyrejestrowanie urządzenia i zakaz jego użytkowania.

- Ponownie zarejestrować się już nie da, bo większość naszych urządzeń nie spełnia współczesnych wymogów - mówi nasz informator.


Przeglądami zajmowali się dotąd etatowi stoczniowcy z uprawnieniami, znający sprzęt i mający wiedzę, co i kiedy trzeba sprawdzić. Nie ma pomysłu na to, jak ich zatrzymać. - Sytuacja prawna i organizacyjna jest skomplikowana - mówi Roma Sarzyńska z ARP.


Stoczniowcy nie mogą pozostać na etacie SSN, bo to byłoby sprzeczne z ustawą. Według agencji zarząd stoczni może jednak podpisać umowę z firmą zewnętrzną, która od 1 czerwca zatrudni niezbędnych stoczniowców. To teoretycznie możliwe, bo pozbawiony pracowników podmiot prawny SSN będzie jeszcze w czerwcu istniał (wraz z tym majątkiem, który się nie sprzedał, przejmie go później syndyk). W praktyce to nie takie proste.

- Wątpliwe, by stoczniowcy poszli na taki układ - mówi Jacek Kantor, szef Solidarności '80 w SSN.

- Mogą na nim w obecnej sytuacji stracić - przyznaje Sarzyńska.


Wszystko przez Program Zwolnień Monitorowanych. Tracący etat w SSN oprócz odszkodowania otrzymują przez kolejne pół roku co miesiąc 2,5 tys. brutto (około 1,8 tys. zł na rękę) za udział w podnoszących ich kwalifikacje szkoleniach. Stracą dochody, jeśli znajdą pracę.

- Kto najmie się do pilnowania stoczni, skoro po kilku tygodniach nowy właściciel może mu podziękować? - pyta Kantor. - Stoczniowiec nie będzie już mógł jednak skorzystać ze szkoleń i dofinansowania. Kto zaryzykuje w sytuacji, gdy nie wiadomo, jakie plany ma tajemniczy inwestor?


Związkowcy twierdzą, że przed takim scenariuszem ostrzegali już podczas przygotowywania ustawy stoczniowej, czyli pod koniec 2008 r.

- Tłumaczono nam, że nie ma się co martwić, bo do końca maja stocznię przejmie nowy właściciel - mówi Kantor. - Od paru miesięcy wiadomo było już jednak, że pozostanie zbyt mało, by inwestor z marszu przejął działający zakład.


Brak 80 fachowców dbających o infrastrukturę to niejedyny problem. Nie wiadomo też, kto zajmie się ochroną przy bramach zakładu. Ktoś po 31 maja musi też uporządkować dokumentację. W sumie w pierwszym tygodniu czerwca niedziałająca już stocznia wymagać będzie około dwustuosobowej załogi. Według ARP trwają prace nad rozwiązaniem tych problemów.



Kurier Szczeciński: Ostatni tydzień stoczni 2009-05-24 20:36:56


Chociaż rozpoczynający się tydzień jest ostatnim w historii Stoczni Szczecińskiej Nowej, nadal nie wiadomo, co będzie działo się z nią po zamknięciu. W przeciwieństwie do pozostałego stoczniowego majątku kupców nie znalazły powstałe w stoczni projekty statków. Zgodnie z ustawą kompensacyjną, Stocznia Szczecińska Nowa ma przestać istnieć 31 maja. W najbliższy piątek powinno ją opuścić ostatnich ok. 1200 pracowników. Nadal jednak nie wiadomo, co będzie działo się z zakładem w czerwcu. Agencja Rozwoju Przemysłu twierdzi, że wszystko będzie zależało od umowy kupna-sprzedaży stoczniowego majątku, która ma zostać zawarta ze zwycięzcą stoczniowych przetargów.

- Myślę, że powinna być ona podpisana w tym tygodniu. Na razie wszystko idzie zgodnie ze stoczniową specustawą i nie mamy tu żadnych opóźnień - twierdzi Roma Sarzyńska, rzecznik prasowy ARP.


Prawdopodobnie dopiero po podpisaniu tej umowy poznamy więc odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób majątek stoczni będzie zabezpieczony do czasu przekazania go inwestorowi. Według szacunków zarządu, do jego zabezpieczenia i utrzymania w przyzwoitym stanie technicznym potrzeba ok. 270 osób. Przeciągającym się oczekiwaniem na podpisanie umowy z inwestorem są zaniepokojone stoczniowe związki zawodowe.

- Nie możemy się doczekać informacji na ten temat. Nie udało nam się dowiedzieć, kto tak naprawdę stoi za United International Trust, który wygrał przetarg. To wszystko zaczyna nas martwić i mam nadzieję, że nie dojdzie tu do jakiejś kompromitacji - mówi Jacek Kanor, przewodniczący zakładowej Solidrnoiści '80.


Nadal nie wiadomo też, kiedy armatorzy odbiorą dwa ostanie statki wybudowane w stoczni. Chodzi o statek typu con-ro „Plyca” dla holenderskiego armatora Spliethoff's Bevrachtingskantoor oraz kontenerowiec dla rosyjskiego Fesco. Na ten temat w piątek trwały jeszcze rozmowy z armatorami.


Wiadomo już za to, że nabywców na piątkowej aukcji nie znalazły projekty statków powstałe w stoczniowym biurze projektowym. Jest to dokumentacja m.in. promów pasażersko-samochodowych dla PŻM, chemikaliowca wybudowanego dla Norwegów, jednostek typu con-ro (do przewozu kontenerów i ładunków na kołach) oraz kontenerowców. W czerwcu zostaną one przejęte przez syndyka masy upadłościowej.

- To może i dobrze, bo jeżeli w stoczni ma być dalej produkcja okrętowa, to projekty powinny tu pozostać. Trafią do syndyka i zawsze można je będzie odkupić - ocenia Andrzej Markowski, prezes SSN. M. Kubera



Głos Szczeciński: Luka prawna w stoczni. Sąd pracy uznał kolejne roszczenia stoczniowców, zarządca nie chce płacić pit 25 maja 2009, 6:35


Sąd pracy uznał prawo do odpraw kolejnym stoczniowcom. Mają otrzymać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Zarządca kompensacji nie zamierza wypłacać im pieniędzy, odwołuje się od decyzji.

- Skierowałem pisma do zarządcy stoczni o wypłacenie odszkodowań 4 stoczniowcom, których reprezentowałem w sądzie pracy - informuje mecenas Włodzimierz Łyczywek. - Sąd uznał, iż należy im się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, w sumie około 50 tys.


Roma Sarzyńska z Agencji Rozwoju Przemysłu (w jej imieniu działa zarządca kompensacji) poinformowała, iż zarządca nie zamierza wypłacać pieniędzy stoczniowcom.

- Odrzucił ponaglenia do zapłaty odwołując się do sądu - dodała Sarzyńska. Zdaniem zarządcy stoczniowcom te pieniądze się nie należą. - Zgodnie z ustawą o zbiorowych zwolnieniach z pracy z 2003 roku, pracownikom należą się odprawy - wyjaśnia mecenas Włodzimierz Łyczywek.


Ich wysokość zależy oczywiście od stażu pracy, wysokości zarobków. Takie wnioski są zasadne. Bo zwolnienie 4 tys. pracowników, to zwolnienia zbiorowe, wymuszone, mimo iż pracownicy podpisywali formułę "zgadzam się". Ustawa kompensacyjna nie mówi nic o tym, że pracownikom, którzy otrzymali odprawy wynikające z jej zapisów, nie należą się odprawy z tytułu ustawy z 2003 roku. Powstała po prostu luka prawna.



Portal Morski: Kłopoty niemieckich stoczni Opublikowano: 25 maja, 2009

Niemiecki Związek Budownictwa okrętowego i Techniki Morskiej (Verband für Schiffbau und Meerestechnik – VSM) podał w swoim ostatnim raporcie, że w ubiegłym roku niemieckie stocznie zakontraktowały najmniejszą ilość statków od 2001 roku. Biorąc pod uwagę bieżącą produkcję, rok 2008 należy ocenić jako znakomity – niemieckie stocznie przekazały w nim łącznie 84 statki o łącznej wartości 6 mld $. Zakontraktowano jednak tylko 46 statków o łącznej wartości ok. 4 mld $. Na koniec ubiegłego roku portfel zamówień w stoczniach niemieckich opiewał na 172 statki, jednak tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku kasacji uległo 19 kontraktów o łącznej wartości 1,3 mld $.Werner Lüken – szef VSM prognozuje, że pomimo tego iż statystycznie stocznie mają zapewnioną pracę na następne 2 – 3 lata, to w praktyce mają tylko po kilka w miarę pewnych kontraktów na budowę statków. Większość stoczni już wkrótce nie będzie w stanie wykorzystywać w pełni swoich możliwości co nieuchronnie pociągnie za sobą redukcję kosztów i zwolnienia pracowników. VSM przewiduje, że obecny rok będzie krytycznym czasem dla większości niemieckich stoczni.


Portal Morski: Rosyjski niszczyciel skutecznie ochronił przed piratami norweski statek Opublikowano: 25 maja, 2009

Norweski ciężarowiec (dawny barkowiec) Eide Trader został napadnięty 23 maja w Zatoce Adeńskiej przez piratów. Pomocy udzieliła mu załoga rosyjskiego niszczyciela (przez część źródeł klasyfikowanego jako fregata) Admiral Panteleyev. Rosyjski okręt ochraniał składający się z sześciu statków konwój w skład którego wchodził także Eide Trader.


Portal Morski: Fotonews: Kolejny przedłużony trawler z "Nauty" Opublikowano: 25 maja, 2009

W niedzielę, 24 maja w południe, gdyńską Stocznię Remontową "Nauta" SA opuścił trawler pelagiczny Taits, przedłużony w niej o 10 m. Prace kadłubowe wykonywała na nim m.in. firma Konrem Nauta. Zbudowany w 2000 r. w norweskiej stoczni Karmsund Maritime Service AS 71-metrowy (po przedłużeniu) statek FR227 Taits, eksploatowany jest przez brytyjskiego armatora Klondyke Fishing Co. Ltd. Posiada schładzane zbiorniki na żywą rybę - Refrigerated Salt Water tanks (RSW) o pojemności 1330 m3. Informacja własna / PioSta


Portal Morski: FotoNews: Plyca odpłynęła Opublikowano: 26 maja, 2009

Wczoraj, 25 maja, ze Stoczni Szczecińskiej Nowa, w dziewiczy rejs do Lubeki odpłynął pojazdowiec Plyca.Zbudowany dla holenderskiego armatora Spliethoff BV statek jest przedostatnią jednostką której budowę ukończyła szczecińska stocznia (ostatnią będzie kontenerowiec FESCO Vladimir który ma być przekazany jeszcze w tym tygodniu).Plyca to nowoczesna jednostka con-ro przystosowana do przewozu wszelkich ładunków toczonych, w szczególności cennych i wrażliwych produktów przemysłu papierniczego, w kombinacji z przewożonymi na pokładzie i w bezpokrywowej ładowni, kontenerami.Jest to już szósta jednostka tego typu zbudowana przez szczecińską stocznię dla holenderskiego armatora, który miał złożone zamówienia w sumie na osiem statków (dwóch ostatnich stocznia nie zdążyła już zbudować, choć rozpoczęto budowę siódmego statku).Wszystkie zbudowane w Szczecinie pojazdowce Spliethoffa są eksploatowane w będącym jego własnością serwisie Transfennica łączącym porty Finlandii z portami Europy i Ameryki Północnej.Statki con-ro typu B201/II są uznawane obecnie za jedne z najnowocześniejszych pojazdowców budowanych na świecie i za jeden z najbardziej nowoczesnych wytworów polskiego przemysłu, opartych na polskiej konstrukcji i myśli technicznej.



Polskie Radio Szczecin: Dni Morza otwarciem na żeglarski świat


Bitwa morska na Odrze, koncerty szantowe, warsztaty marynistyczne dla dzieci, zwiedzanie żaglowców i oldtimerów - tak będą wyglądać tegoroczne Dni Morza. Impreza, do której dodano drugą nazwę Sail Szczecin potrwa od 12 do 14 czerwca na Wałach Chrobrego, w sumie będzie kosztować ponad dwa miliony złotych. Oficjalne hasło promocyjne towarzyszące Dniom Morza to "10 w skali Bowarto". Szczecinian zaprasza prezydent Piotr Krzystek. - Obiecujemy mieszkańcom bardzo miłą, sympatyczną, morską zabawę - mówi prezydent. Dodanie do tradycyjnych Dni Morza nazwy Sail Szczecin wzbudziło kontrowersje, ale Mira Urbaniak z Biura do spraw Morskich w magistracie uspokaja, że tradycja zostanie zachowana, a jednocześnie otworzymy się na żeglarski świat. - Sail Toronto, Sail Osaka. Dla świata branży oznacza tradycję morską, żaglowce, pewien standard imprezy - tłumaczy Mira Urbaniak.Kierownik Biura Jerzy Raducha zapraszał na gwóźdź programu plenerowe przedstawienie "Znak Gryfa", jedną z głównych ról w nim zagra znany aktor Robert Gonera. W niedzielne popołudnie odbędzie się specjalny koncert szantowy, podsumowujący cykl koncertów Sail Szczecin - Płyńmy do Szczecina, które były transmitowane na naszej antenie. Każdy kto przyjdzie dostanie płytę nagraną w Studiu Koncertowym S-1 Polskiego Radia Szczecin.Szczegółowy program imprezy można znaleźć na stronie www.szczecin.eu.Wyświetlono 171 razy, ostatnia aktualizacja: Piotr KOŁODZIEJSKI - 2009-05-25 15:18:402009-05-25, 15:12: Andrzej Kutys



TVN24.pl: Silniki pełne kokainy REKORDOWY PRZEMYT UDAREMNIONY

16:20, 23.05.2009 /PAP


Celnicy i funkcjonariusze CBŚ w gdańskim porcie przechwycili 33 kilogramy czystej kokainy. Narkotyki przypłynęły w kontenerze z Urugwaju. Na razie zatrzymano cztery osoby – dwóch Polaków i dwóch Niemców. To największy w tym roku udaremniony przemyt tego śmiercionośnego narkotyku.

Narkotyki znalezione zostały 13 maja w używanych silnikach, które do portu przypłynęły w kontenerze z Urugwaju. Kokaina ukryta była w 33 paczkach owiniętych szczelnie folią i gumą. Ujawniony towar zabezpieczono i powiadomiono funkcjonariuszy CBŚ.


Funkcjonariusze CBŚ przygotowali zasadzkę, aby sprawdzić, kto odbierze towar. - Najpierw silniki trafiły do polskiego małżeństwa: 30-letniej kobiety, właścicielki firmy, importującej silniki, oraz jej 32-letniego męża. W niedługim czasie po przesyłkę zgłosili się dwaj obywatele Niemiec, w wieku 51 i 57 lat - informuje policja.

Zobacz infografikę Silnik wypełniony paczkami z kokainą (fot. PAP/Służba Celna)


Cała czwórka została zatrzymana. Grozi im do 15 lat więzienia.

Jak powiedział zastępca prokuratora apelacyjnego w Gdańsku Zbigniew Niemczyk, Sąd Rejonowy w Gdańsku zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla dwóch Niemców oraz 32-letniego Polaka. Wobec żony tego ostatniego zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł. Para małżeńska pochodzi z Gorzowa Wlk. - Rola kobiety w całym przemycie miała charakter pomocniczy, stąd też niepotrzebny był w jej przypadku areszt tymczasowy. Podejrzani nie przyznają się do zarzutów - dodał Niemczyk. Policjanci z CBŚ nie wykluczają kolejnych zatrzymań. To największy w tym roku udaremniony przemyt kokainy. jaś/sk



MW: „Pirania” na Bałtyku Gdynia 2009-05-25 13:09


Strzelania rakietowe i artyleryjskie, stawianie zagród minowych, osłona zespołów okrętowych, obrona przed atakiem z powietrza, zwalczanie okrętów podwodnych, trałowanie min, operacje lotnictwa morskiego oraz działania specjalistycznych jednostek na lądzie - to główne elementy ćwiczenia Marynarki Wojennej „PIRANIA 2009”. To największe w tym roku krajowe ćwiczenie bojowe Marynarki Wojennej. W manewrach uczestniczy ponad tysiąc marynarzy i lotników morskich oraz blisko 30 okrętów samolotów i śmigłowców. Ćwiczenie rozpoczyna się dzisiaj (w poniedziałek, 25 maja) i potrwa do piątku, 29 maja. „Pirania” 2009 odbędzie się na poligonach morskich wzdłuż polskiego wybrzeża. W ćwiczeniu uczestniczyć będzie 20 okrętów i jednostek pomocniczych, w tym: 2 okręty rakietowe, 3 okręty transportowo-minowe, 6 trałowców, okręt podwodny, jednostki zabezpieczenia ratowniczego, hydrograficznego i logistycznego. Działania sił morskich wspierać będzie lotnictwo MW: samoloty patrolowo-rozpoznawcze, śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych oraz śmigłowce ratownicze. Na lądzie ćwiczyć będą obsady stanowisk dowodzenia, jednostki łączności, jednostki i pododdziały przeciwlotnicze, przeciwchemiczne oraz inżynieryjne. Celem ćwiczenia jest doskonalenie działania Marynarki Wojennej w morskiej operacji obronnej oraz sprawdzenie działania systemu dowodzenia siłami okrętowymi, lotniczymi i lądowymi Marynarki Wojennej. Poszczególne okręty, samoloty i śmigłowce ćwiczyć będą wykorzystanie uzbrojenia i wykonanie zadań w warunkach bojowych.



MW: PÓŁ TONY NIEWYBUCHÓW MNIEJ! Gdynia 2009-05-25 09:39


Pół tony niewybuchów zniszczyła załoga ORP „Flaming” w trakcie operacji oczyszczania Bałtyku z pozostałości po I i II wojnie światowej - MCOPLAT’09. Polski okręt powrócił do macierzystego portu w Gdyni w niedzielę (24 maja). „Flaming” wspólnie z wielonarodowym zespołem okrętów przeciwminowych przez niespełna dwa tygodnie szukał niewybuchów na wodach Zatoki Ryskiej. Zespół 15 specjalistycznych jednostek z Belgii, Danii, Estonii, Francji, Litwy, Łotwy, Niemiec i Polski przez dwanaście dni przeczesywał wody Zatoki Ryskiej. ORP „Flaming” zidentyfikował i zniszczył dwie miny o masie ładunku materiału wybuchowego 115 kg i jedną o masie 230 kg. Dodatkowo okręt wykluczył występowanie min na przeszukanych przez siebie sześciu akwenach. Cały zespół przez okres dwunastu dni zlikwidował 90 obiektów zagrażających bezpieczeństwu żeglugi na Bałtyku. W operacji MCOPLAT’09 oprócz załogi niszczyciela min ORP „Flaming” brali udział polscy oficerowie, którym powierzono dowodzenie jedną z dwóch grup taktycznych. Operacje tego typu są wykorzystywane przez polskie okręty jako część procesu szkolenia załogi. Współdziałanie z okrętami sił obrony przeciwminowej państw NATO podczas wykonywania wspólnych zadań oraz doskonalenie procedur bojowego użycia systemów broni podwodnej w zakresie poszukiwania i niszczenia obiektów niebezpiecznych dla żeglugi to najważniejsze z elementów, które były trenowane podczas wspólnych działań. W trakcie operacji oficerowie doskonalili umiejętności w kierowaniu załogą, wachtą i obsadami systemów okrętowych podczas działań przeciwminowych i żeglugi. Załoga okrętu pogłębiała doświadczenie w obsłudze mechanizmów i sprzętu okrętowego w warunkach długotrwałego wykonywania zadań na morzu. Oficerowie wachtowi zapoznali się z hydrologiczno–meteorologicznymi i nawigacyjno–hydrograficznymi warunkami pływania w rejonie manewrów. Udział polskich oficerów w strukturach dowódczych tego typu zadań to przede wszystkim doskonalenie umiejętności planowania i prowadzenia działań obrony przeciwminowej, procedury dowodzenia grupą zadaniową oraz zapoznanie z wszystkimi elementami pracy sztabu wielonarodowego zespołu okrętów przeciwminowych.


ORP „Flaming” wchodzi w skład 13. Dywizjonu Trałowców należącego do 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Na co dzień stacjonuje w gdyńskim Porcie Wojennym. Podobnie jak dwa pozostałe niszczyciele min (ORP „Mewa” i ORP „Czajka”) jest unikatową jednostką. Ich wyjątkowość polega na tym, że są to okręty, które łączą w sobie cechy trałowca i niszczyciela min. Swoje możliwości walki minowej uzyskały dzięki kompleksowej modernizacji. Wyposażone są w trały kontaktowe i niekontaktowe, stacje hydroakustyczne, zdalnie sterowany pojazd podwodny, a także zestaw artyleryjsko-rakietowy. „Flaming” jest przeznaczony do zadań obrony przeciwminowej: trałowania, poszukiwania, wykrywania i niszczenia min, niszczenia zagród minowych oraz obrony przeciwminowej zespołów okrętów na przejściu morzem. Podczas manewrów MCOPLAT’09 okrętem dowodził kpt. mar. Adrian Dzióbek.



2009-05-26 Wtorek


Gazeta Wyborcza: "Plyca" odpłynęła, teraz szukają "niezbędnych"

akr 2009-05-25, ostatnia aktualizacja 2009-05-25 21:08


Stocznia Szczecińska Nowa przekazała armatorowi swój przedostatni statek. Tymczasem niektórzy stoczniowcy odbierają telefony z prośbą, by zechcieli zadbać o majątek stoczni do czasu, aż zostanie przekazany nowemu właścicielowi. 205-metrowa "Plyca" rzuciła cumy o 13.45. Pomalowany na biało statek popłynął w dziewiczy rejs do Lubeki. Negocjacje cenowe z holenderskim armatorem Spliethoff, który zbudował w Szczecinie w sumie sześć identycznych jednostek typu con-ro, trwały jeszcze w ubiegłym tygodniu. Armator zamówił w SSN jeszcze siódmy taki statek, ale stoczni udało się zbudować tylko kilka sekcji.


Kilka dni temu ubezpieczająca kontrakt Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (spółka skarbu państwa) zwróciła Holendrowi zaliczkę, za jaką SSN wykonała część statku.


"Plyca" będzie pływać w północnej części Europy. To jedna z najbardziej udanych konstrukcji SSN. Może transportować zarówno kontenery, jak i ładunki wjeżdżające na samochodach. Stoczniowcy mają pracę jeszcze do piątku, kiedy zdadzą rosyjskiemu armatorowi kontenerowiec "Fesco Vladimir". Potem 1200 ostatnich stoczniowców zostanie zwolnionych. Trwają jednak intensywne poszukiwania 80 fachowców, którzy zajmą się konserwowaniem i zabezpieczeniem przed zniszczeniem majątku zakładu. O tym problemie pisaliśmy w poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej" [w artykule "Specbubel stoczniowy" - przyp. red.]. Bez grupy stoczniowców infrastruktura zakładu rozleci się, zanim zdąży ją przejąć nowy właściciel. Stoczniowcy nie palą się jednak do pozostania w firmie, bo stracą wówczas prawo do półrocznych szkoleń i wynagrodzenia w wysokości 1,8 tys. zł netto miesięcznie. - Właśnie dostałem telefon z uprzejmą prośbą, żebym przyszedł w sobotę do stoczni i podpisał umowę o pracę na dwa miesiące - mówi "Gazecie" jeden z "niezbędnych". - To był ktoś z Agencji Rozwoju Przemysłu. Przekonywał, że na tym na pewno nie stracę. Słyszałem, od innego "niezbędnego" kolegi, że niezależnie jak długo będziemy dozorować stoczniowy majątek, dostaniemy 1800 zł razy sześć. Sprawa załogi, która utrzyma w sprawności urządzenia, musi być załatwiona do końca tygodnia. Innym - mniejszym - problemem jest zorganizowanie ochrony terenu stoczni.



WP.pl: Stoczniowcy muszą zgasić światło

IAR | 26.05.2009 | 00:50


Odejście ponad 9,2 tys. pracowników stoczni z Gdyni i Szczecina kosztuje 370 mln zł - pisze "Puls Biznesu". Pracownicy odejdą z zakładów do końca tego tygodnia. Zwalniani dostają od 20 do 60 tys. zł netto w zależności od stażu pracy i terminu zapisu do odejścia. Z programu dobrowolnych odejść skorzystali niemal wszyscy. Nie wiadomo, ilu z nich zostanie przyjętych przez nowych właścicieli stoczni, a ilu poszuka innego zajęcia. "Puls Biznesu" zauważa, że w uzasadnieniu ustawy, gwarantującej fundusze na odejścia, przewidziano wyższą kwotę - od około 470 do 650 mln zł. Dziennik dodaje, że odszkodowania i szkolenia pracowników to niejedyne koszty, poniesione w stoczniowej "restrukturyzacji likwidacyjnej". Trzeba jeszcze doliczyć koszt utrzymania zakładów od czasu wejscia w życie stoczniowej ustawy do momentu przejęcia majątku przez inwestora. W ustawie oszacowano je na 540 mln zł. Faktyczne koszty będą jednak znane dopiero wówczas, gdy stocznie zakończą produkcję - dodaje "Puls Biznesu".



Kurier Szczeciński: Dni bardziej morskie 2009-05-25 21:01:29


Nadchodzące Dni Morza Sail Szczecin 2009 mają być dowodem, że miasto wraca nad wodę. Główną atrakcją będą żaglowce, w tym wielkie - „Dar Młodzieży” i „Mir”. Zamiast gwiazdy muzycznej spektakl plenerowy. - Od czasu finału regat The Tall Ships’ Races 2007 chcemy, by dni morza były imprezą w wielu aspektach odwołującą się do morza i kultury morskiej - twierdzi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. - Obiecujemy dobrą zabawę, każdy znajdzie coś ciekawego. Dni Morza zaczynają się 12 czerwca i potrwają do 14. W tym roku impreza ma status centralnej, więc gościem honorowym i patronem będzie minister infrastruktury. O tym, że morskie święto zaczyna się niebawem, mieszkańcy Szczecina będą mieli okazję przekonać się już w środę wieczorem, gdy saperzy ustawią most pontonowy otwierający przejście na Łasztownię. W piątek rano do szczecińskiego portu wpłyną dwa największe żaglowce - goście Dni Morza - polski „Dar Młodzieży” i rosyjski „Mir”. Oficjalnie imprezę otworzy koncert szczecińskich filharmoników, po których na scenę przy Wałach Chrobrego wejdą młode szczecińskie zespoły. W programie są warsztaty żeglarskie, konkursy i zawody, prezentacje żaglowców i oldtimerów. Jednym z najważniejszych wydarzeń ma być plenerowe widowisko pt. „Znak Gryfa”. - Spektakl rozpocznie się na Wałach pod Minotaurem i przez nabrzeże dotrze na wodę - zdradza Jerzy Raducha, dyrektor biura ds. morskich UM w Szczecinie. - W całym widowisku weźmie 120 osób, trzy duże jednostki pływające i 4 mniejsze. Główne role obsadzą Robert Gonera i Mikołaj Krawczyk oraz szczecińscy aktorzy Robert Gondek i Katarzyna Sadowska. Dni Morza od tego roku mają dłuższą nazwę - Dni Morza Sail Szczecin. Według przedstawicieli urzędu chodzi o to, by żeglarze z całego świata otrzymali jasny sygnał co to za wydarzenia. - Od Toronto przez Osakę po Amsterdam są imprezy żeglarskie o takiej właśnie nazwie - tłumaczy Mira Urbaniak z biura ds. morskich. - Sail Szczecin będzie jasno mówiło o standardzie wydarzenia. Szczecin będzie swe Dni Morza promował lokalnie i w całej Polsce. Kampania ma sięgnąć także do Niemiec. Hasłem na kraj jest „10 w skali Bowarto”. Kolejny slogan z błędem dyrektor Wydziału Promocji i Informacji tłumaczy oględnie. - Nasze hasła mają zafrapować odbiorcę - mówi Piotr Wachowicz.(ArR)



Dziennik Bałtycki: Studenci bronią żaglowca


Być może już dziś w gmachu Odwoławczej Izby Morskiej w Gdyni legną w gruzach plany Ministerstwa Infrastruktury, chcącego udowodnić, iż żaglowiec "Dar Młodzieży" jest własnością Skarbu Państwa, a nie gdyńskiej Akademii Morskiej. Sędziowie zajmą się bowiem odwołaniem ministra od decyzji izby pierwszej instancji, która wobec licznych dokumentów potwierdzających prawa uczelni do pięknej fregaty, wykreśliła pochodzący z okresu stanu wojennego wpis w rejestrze okrętowym, wymieniający państwo jako właściciela "Daru". Urzędnicy z Warszawy nie chcą jednak się z tym pogodzić i na wieść o niekorzystnym dla nich werdykcie postanowili napisać odwołanie. Według Mikołaja Karpińskiego, rzecznika ministra infrastruktury, "Dar Młodzieży" jest dobrem ogólnonarodowym, musi więc być i nadal jest własnością Skarbu Państwa, a gdyńska AM może być co najwyżej jego armatorem. Ale zdaniem mec. Romana Olszewskiego, reprezentującego AM, przedstawiciele ministra nie mają najmniejszych szans, aby udowodnić swoje prawa do żaglowca. To uczelnia zbierała bowiem pieniądze na sfinansowanie budowy jednostki w Stoczni Gdańskiej, płaciła za nią, uczelniana komisja w 1982 r. odbierała fregatę. Notarialnym aktem umowy kupna-sprzedaży żaglowiec został też przekazany dawnej Wyższej Szkole Morskiej. Stanowisku ministra infrastruktury dziwią się także studenci Akademii Morskiej, którzy w sporze uczelni z urzędnikami z Warszawy w pełni popierają racje rektora Akademii.

- Nasze stanowisko jest jasne, "Dar Młodzieży" był zawsze własnością uczelni, a studenci nie przyjmują nawet do wiadomości sugestii, iż żaglowiec mógłby należeć do kogokolwiek innego - mówi Mariusz Eichberger, przewodniczący Parlamentu Studentów Akademii Morskiej w Gdyni.

Kamil Błażuk, student ostatniego roku wydziału nawigacji uczelni, były przewodniczący PSAM, dodaje, że wszystkie osoby, które odbywały praktyki na "Darze Młodzieży", są emocjonalnie związane z żaglowcem. Sam spędził na fregacie wiele miesięcy, biorąc udział między innymi w prestiżowych regatach Tall Ships Races. - To były niezapomniane przeżycia - mówi Kamil Błażuk. - Będę je zawsze wspominał z sentymentem.


Konflikt Akademii z ministrem

Spór o "Dar Młodzieży" nie jest pierwszym zgrzytem między Ministerstwem Infrastruktury a Akademią Morską. Ministerstwo już wcześniej wytoczyło działa przeciwko Parlamentowi Studentów Akademii Morskiej, stwierdzając, iż jego regulamin jest niezgodny z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym. Od werdyktu społeczność studencka i władze uczelni postanowiły odwołać się, ministerstwo podtrzymało jednak swoje stanowisko. Studenci, którzy całą sprawę określali próbą zamachu na ich niezależne struktury, nie widzieli więc innej możliwości, jak tylko oddanie sprawy do sądu. Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Ostatecznie przyznał rację studentom i uczelni, uchylając wcześniejsze decyzje ministra.

W kuluarach AM nieoficjalnie mówi się, że próba odebrania uczelni "Daru Młodzieży" ma być właśnie zemstą za tamten konflikt. W kilku niezależnych źródłach udało nam się ustalić, iż Ministerstwo Infrastruktury rozważa powołanie spółki, która zamiast AM miałaby zarządzać żaglowcem. Rzecznik ministra Mikołaj Karpiński stanowczo zaprzecza takim doniesieniom. - W takim razie jednak działania ministra są nielogiczne i nie wiadomo tak naprawdę, po co walczy o żaglowiec - mówi jeden z pracowników AM. www.gdynia.naszemiasto.pl Szymon Szadurski - POLSKA Dziennik Bałtycki



Polskie Radio Szczecin: Dyrektor PŻM w ocenie pracowników


Rada Pracownicza i Delegaci ocenią dziś dyrektora Polskiej Żeglugi Morskiej. Poznają też wyniki finansowe przedsiębiorstwa za 2008 rok.Według zapewnień rzecznika prasowego Polskiej Żeglugi Morskiej Krzysztofa Gogola, ten największy polski armator odnotował zysk mimo, iż ostatni kwartał ubiegłego roku był bardzo zły. Wtedy to gwałtownie spadły indeksy przewozowe. - Mimo kryzysu, statki PŻM-u przewożą ładunki tylko mniej zarabiają - tłumaczy Gogol. W tym roku PŻM ma odebrać w stoczniach chińskich 8 albo 9 statków.Wyświetlono 306 razy, ostatnia aktualizacja: Piotr KOŁODZIEJSKI - 2009-05-26 08:20:102009-05-26, 08:20: Grzegorz Gibas



Portal Morski: Maersk traci, ale bije konkurencję Opublikowano: 26 maja, 2009

Pomimo dużych strat w pierwszym kwartale br. Maersk Line ma powody do optymizmu.Straty największego przewoźnika liniowego na świecie i tak są najmniejszymi w stosunku do wielkości, wśród wszystkich, dużych armatorów kontenerowych.Wyniki za pierwszy kwartał br. wskazują, że Maersk wygrywa walkę konkurencyjną, bijąc wszystkich konkurentów.


Gazeta Wyborcza: Izba Morska: właścicielem "Daru Młodzieży" jest państwo, a nie Akademia Morska

PAP 2009-05-26, ostatnia aktualizacja 2009-05-26 16:20

Odwoławcza Izba Morska w Gdyni wydała we wtorek decyzję, w myśl której w rejestrze statków jako właściciel "Daru Młodzieży" nadal figurować będzie państwo. O zmianę zapisu w rejestrze zabiegała gdyńska Akademia Morska widniejąca dotąd w dokumentach jedynie jako armator żaglowca. Budowę "Daru Młodzieży" ukończono w 1982 roku. Wówczas w rejestrze okrętowym (to swoista księga wieczysta statku - PAP) jako właściciela jednostki wpisano państwo, natomiast armatorem żaglowca została Wyższa Szkoła Morska (parę lat temu zmieniła nazwę na Akademia Morska).


W ubiegłym roku uczelnia wystąpiła do gdyńskiej Izby Morskiej z wnioskiem o zmianę zapisu w rejestrze tak, by Akademia była zarówno armatorem, jak i właścicielem jednostki. Izba Morska przychyliła się wówczas do wniosku uczelni. Decyzję tę podjęła na podstawie ustawy o szkolnictwie wyższym z 1999 roku, która przekazała uczelniom na własność majątek ruchomy należący dotychczas do państwa. Ministerstwo infrastruktury zaskarżyło jednak decyzję Izby Morskiej. Odwołanie w tej sprawie rozpatrywała we wtorek gdyńska Odwoławcza Izba Morska (OIM). Jak poinformował PAP przewodniczący OIM, Witold Kuczorski, skład sędziowski pod jego przewodnictwem orzekł, że w rejestrze okrętowym jako właściciel powinien pozostać Skarb Państwa. Kuczorski wyjaśnił, że izby morskie nie rozstrzygają o prawie własności, a jedynie - podobnie, jak sądowe wydziały ksiąg wieczystych, dokonują odpowiednich wpisów w rejestrach.


"A ponieważ Akademia Morska nie przedstawiła dokumentów, które w sposób wystarczający udowodniłyby, że jest ona właścicielem statku, podjęliśmy decyzję o pozostawieniu w rejestrze skarbu państwa jako właściciela" - powiedział Kuczorski. Jak dodał, uczelnia może zwrócić się z pozwem cywilnym do sądu, a jeśli ten stwierdzi, że to właśnie Akademia jest właścicielem "Daru Młodzieży", Izba dokona odpowiedniego wpisu w rejestrze.


Rzecznik prasowy Akademii Morskiej Tomasz Degórski powiedział PAP, że decyzja, co do ewentualnych kroków sądowych ze strony uczelni, nie została jeszcze podjęta. "Należy się jednak spodziewać, że sprawa trafi do sądu. W jednej ze swoich uchwał senat uczelni upoważnił bowiem rektora do podjęcia wszelkich starań zmierzających do zmiany właściciela w rejestrze" - wyjaśnił Degórski.


W oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie internetowej ministerstwo infrastruktury uzasadnia zabiegi o to, by jednostka pozostała własnością skarbu państwa faktem, że statek "został wybudowany ze składek ogólnonarodowych, które zbierał Komitet Budowy Daru Młodzieży".


W oświadczeniu napisano też, że "Dar Młodzieży" jest "wizytówką i ambasadorem Polski, jest też dobrem ogólnospołecznym, który nie może należeć do jakiegokolwiek innego podmiotu poza Skarbem Państwa". "Dar Młodzieży" to trzymasztowa fregata, która została zbudowana w Stoczni Gdańskiej, częściowo dzięki zbiórkom społecznym. Uroczyste podniesienie bandery odbyło się 4 lipca 1982 r. Żaglowiec służy głównie szkoleniom: do końca 2006 r. odbył 125 podróży szkoleniowych, w czasie których przepłynął ponad 388 000 mil morskich. Na jego pokładzie przeszkolono ponad 12 tysięcy studentów morskich uczelni z Gdyni i Szczecina oraz średnich szkół morskich.



2009-05-27 Środa


Kurier Szczeciński: Prezydent podpisał ustawę o budowie terminalu gazowego w Świnoujściu

2009-05-27 18:38:11


Prezydent podpisał ustawę o budowie terminalu gazu skroplonego (LNG) w Świnoujściu - podała w środę Kancelaria Prezydenta na swojej stronie internetowej. 24 kwietnia ustawę przyjął Sejm. 7 maja bez poprawek przyjął ją Senat. W efekcie możliwe jest powstanie na przełomie 2013 i 2014 roku terminalu LNG na polskim wybrzeżu, który umożliwi dywersyfikację dostaw gazu do naszego kraju. Ustawa przewiduje uproszczenie i skrócenie procedur administracyjnych związanych z przygotowaniem i realizacją inwestycji. Decyzje o ustaleniu lokalizacji dla inwestycji terminalu oraz inwestycji towarzyszących będą wydawać wojewodowie, niezależnie od istniejących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Ustawa wprowadza też ułatwienia przy wykorzystywaniu pieniędzy unijnych na realizację tej inwestycji. Finansowanie projektu ma pochodzić ze środków własnych inwestorów oraz z budżetu państwa.

Terminal w Świnoujściu ma pozwolić na odbiór ok. 2,5 mld m sześc. gazu LNG rocznie od 2014 roku.Budowie terminalu będą towarzyszyć inne inwestycje, m.in. gazociągi przesyłowe oraz podziemne magazyny gazu. Inwestycje związane z terminalem będą realizowane przez: Urząd Morski w Szczecinie, Zarząd Portów Morskich Szczecin i Świnoujście, Operatora Gazociągów Przesyłowych „Gaz-System” oraz spółkę „Polskie LNG”. W połowie maja spółka polskie LNG wystąpiła do wojewody zachodniopomorskiego o pozwolenie na budowę lądowej części terminalu.(PAP)



Dziennik Bałtycki: Skarb Państwa właścicielem "Daru Młodzieży"

Szymon Szadurski 2009-05-25 22:41:27, aktualizacja: 2009-05-26 22:01:27


Skarb Państwa, a nie Akademia Morska w Gdyni, widniał będzie jako właściciel w rejestrze okrętowym "Daru Młodzieży".

Decyzję taką podjęła wczoraj gdyńska Odwoławcza Izba Morska. Werdykt jest ostateczny i nie podlega zaskarżeniu. Prestiżowa porażka akademii nie oznacza jednak wcale końca sporu własnościowego o jeden z najpiękniejszych żaglowców na świecie.


Mec. Roman Olszewski, pełnomocnik uczelni, już zapowiedział, iż skieruje wniosek do gdańskiego Sądu Okręgowego o ostateczne rozstrzygnięcie, komu należy się prawo do dysponowania fregatą. Taki sposób rozstrzygnięcia konfliktu zasugerowali zresztą sędziowie, tłumacząc, że fakt wpisu w rejestrze okrętowym nie przesądza wcale o własności statku, a miarodajny werdykt w tej sprawie wydać może jedynie sąd powszechny.


Przedstawiciele Akademii Morskiej, ciągle uważający się za właściciela żaglowca, za wszelką cenę dążą do sądowego potwierdzenia tego faktu, bo dochodzą do nich niepokojące sygnały, jakoby Ministerstwo Infrastruktury chciało powołać spółkę, która zamiast akademii będzie zarządzać "Darem Młodzieży". Zaprzeczył temu wczoraj reprezentant ministra, mec. Michał Rzeszewicz, mówiąc, że armatorem jednostki nadal będzie akademia. Przedstawiciele uczelni jednak w dobrą wolę ministra nie wierzą.

- Takie przyrzeczenia są gołosłowne - mówi mec. Roman Olszewski.


Zdaniem pragnących zachować anonimowość przedstawicieli AM, jeśli wersja o chęci przejęcia przez ministerstwo kontroli nad żaglowcem miałaby być nieprawdziwa, nie ma innego logicznego wytłumaczenia, dla którego urzędnicy z Warszawy wikłaliby się w spór o fregatę. Tymczasem reprezentant ministra, mec. Michał Rzeszewicz, zasugerował wczoraj, iż kroki ministerstwa mają m.in. zabezpieczyć żaglowiec przed uczelnianą grupą interesów, która chce zawłaszczyć żaglowiec.

- Zamierzają powołać spółkę pod hasłem statki szkolne, do której ma być aportem wniesiona jednostka - twierdzi Rzeszewicz. Zdaniem reprezentanta ministra, gdyby tak się stało, na "Darze Młodzieży" zakończyłaby się działalność dydaktyczna i szkolenie studentów, a rozpoczęły rejsy komercyjne i zarabianie pieniędzy przez spółkę.

- To science fiction, zwykłe insynuacje - komentuje mec. Roman Olszewski. - Ministrowi nawet nie przystoi zajmowanie się takimi plotkami. Senat uczelni jednogłośnie zobowiązał rektora, aby utrzymał żaglowiec przy AM. Nie wiem więc, jak ktokolwiek bez zgody senatu mógłby go wyprowadzić z majątku szkoły. Na taki krok nigdy też nie zgodziliby się studenci.

4 mln zł średnio tyle kosztuje rocznie utrzymanie "Daru Młodzieży"



Portal Morski: Stena Baltica zacumuje przy Skwerze Kościuszki Opublikowano: 27 maja, 2009

8 czerwca br. prom Stena Baltica zacumuje przy Skwerze Kościuszki (nabrzeże Molo Południowego) i otworzy swoje pokłady dla wszystkich. Już po raz trzeci Stena Line organizuje Open Ship – dzień otwarty promu Stena Baltica.

W godzinach 10:30-18:30 wszyscy zwiedzający będą mieli okazję zobaczyć prom od środka oraz dowiedzieć się więcej o Szwecji i rejsach. Stena Line umożliwia zwiedzanie promu już po raz trzeci. Za każdym razem impreza cieszyła się ogromnym powodzeniem. W 2007 roku prom odwiedziło 4000 gości, a w roku 2008 na pokładzie bawiło się aż 8000 osób. Może w tym roku padnie kolejny rekord? Na pokładzie promu Stena Baltica każdy znajdzie coś dla siebie. Na dzieci czeka plac zabaw, malowanie twarzy oraz przygotowane specjalnie dla nich animacje. W czasie, gdy najmłodsi będą się doskonale bawić, rodzice mogą skosztować szwedzkich specjałów w restauracji oraz zrobić zakupy w sklepie na pokładzie, gdzie ceny kosmetyków i perfum są niższe nawet o 30% od cen na lądzie. W tym dniu Stena Baltica umożliwi zwiedzenie całego promu łącznie z mostkiem kapitańskim – normalnie nie udostępnianym dla gości. Na statku zwiedzający będą mogli uzyskać informacje dotyczące Szwecji oraz miejsc wartych zobaczenia w Skandynawii. Ponadto będzie można zrobić rezerwację na prawdziwy Rejs Wakacyjny – na pytania będą czekać przewodnicy i konsultanci obsługi klienta. Open Ship będzie doskonałym sprawdzianem dla nowo wyremontowanego nabrzeża przy skwerze Kościuszki, które przygotowuje się na odbywające się w lipcu regaty statków z całego świata - The Tall Ship’s Races. Źródło: Stena Line



MI: Informacja dotycząca "Daru Młodzieży"

PiotrP 27.05.2009 14:55


26 maja br. Odwoławcza Izba Morska w Gdyni wydała orzeczenie, w myśl którego w rejestrze statków jako właściciel „Daru Młodzieży” nadal figurować będzie Skarb Państwa. Akademia Morska w Gdyni pozostanie armatorem statku. Werdykt jest ostateczny i nie podlega zaskarżeniu. O zmianę zapisu w rejestrze zabiegała Akademia Morska w Gdyni, która od 1982 roku widniała w nim jako armator żaglowca.



2009-05-28 Czwartek


Spedycje.pl: BCT radzi sobie mimo kryzysu czwartek, 28. maja 2009 , 09:05


Mimo światowego spowolnienia gospodarczego - Bałtycki Terminal Kontenerowy w Gdyni podnosi swoją konkurencyjność poprzez kolejne inwestycje. Kamery wokół suwnic, modernizacja systemu napełniania paliwem suwnic placowych RTG, czy też instalacja na swoim terenie automatycznego systemu dystrybucji paliwa - to niektóre etapy założonej przez zarząd spółki polityki zwiększającej efektywność i bezpieczeństwo pracy BCT.


W ubiegłym roku BCT - Bałtycki Terminal Kontenerowy zakupił nowoczesne suwnice placowe oznaczone numerami RTG4 i RTG18. W swoim standardowym wyposażeniu posiadają one nowoczesny system monitoringu jazdy oparty na rozwiązaniu CCTV. A w maju tego roku kierownictwo BCT w maju br. podjęło decyzję o doposażeniu pozostałych suwnic placowych w identyczny system monitoringu jazdy. Nowy system napełniania paliwem suwnic placowych zwiększa efektywność czasu pracy suwnic.

Przyspiesza to tak załadunek, jak i rozładunek kontenerów dla klientów. „Petro Control – Smart”, nowa stacja paliw, umożliwia pracę w trybie samoobsługowym lub mieszanym oraz realizację transakcji w systemie flotowym. W połączeniu z oprogramowaniem PcsPetroData tworzy to narzędzie znacznie ułatwiające zarządzania stacją paliw.

- Szybciej, lepiej, bezpieczniej – swoimi inwestycjami BCT – Bałtycki Terminal Kontenerowy stale dostosowuje się do coraz większych wymagań klientów, wychodząc tym naprzeciw stale wzrastającym potrzebom swoich obecnych i potencjalnych kontrahentów – powiedział Jan Nowak, wiceprezes BCT Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego.

Bałtycki Terminal Kontenerowy (BCT) sp. z o.o. to gdyńskie przedsiębiorstwo, działające na rynku spedycji morskich, wchodzące w skład międzynarodowej grupy kapitałowej ICTSI.

Jest jednym z największych terminali morskich w południowej części Bałtyku. Ze względu na swoje strategiczne położenie oraz największą w Polsce moc przeładunkową przekraczającą 750 tys. TEU* rocznie, jest uznawany za „polskie okno na świat” w dziedzinie transportu morskiego. Od wielu lat pozostaje niekwestionowanym liderem w swojej branży, niezmienne oferując szybki i profesjonalny przeładunek towarów skonteneryzowanych. Ale BCT to jednocześnie nowoczesne i dynamiczne przedsiębiorstwo z wieloletnią tradycją, które jako jedno z nielicznych spółek w przemyśle morskim.


Portal Morski: Bałtycki Terminal Kontenerowy rozwija się Opublikowano: 28 maja, 2009


Pomimo ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, BCT – Bałtycki Terminal Kontenerowy w Gdyni podnosi swoją konkurencyjność szeregiem inwestycji. Kamery wokół suwnic, modernizacja systemu napełniania paliwem suwnic placowych RTG, czy też instalacja na swoim terenie automatycznego systemu dystrybucji paliwa. To kolejne etapy założonej przez Zarząd spółki polityki zwiększającej efektywność i bezpieczeństwo pracy BCT.

W ubiegłym roku BCT - Bałtycki Terminal Kontenerowy zakupił nowoczesne suwnice placowe oznaczone numerami RTG4 i RTG18. W swoim standardowym wyposażeniu posiadają one nowoczesny system monitoringu jazdy oparty na rozwiązaniu CCTV. Decydenci BCT w maju br. podjęli decyzję o doposażeniu pozostałych suwnic placowych w identyczny system monitoringu jazdy. Nowy system napełniania paliwem suwnic placowych zwiększa efektywność czasu pracy suwnic. Przyspiesza to tak załadunek, jak i rozładunek kontenerów dla klientów. „Petro Control – Smart”, nowa stacja paliw, umożliwia pracę w trybie samoobsługowym lub mieszanym oraz realizację transakcji w systemie flotowym.

W połączeniu z oprogramowaniem PcsPetroData tworzy to narzędzie znacznie ułatwiające zarządzania stacją paliw.

Szybciej, lepiej, bezpieczniej – swoimi inwestycjami BCT – Bałtycki Terminal Kontenerowy stale dostosowuje się do coraz większych wymagań klientów, wychodząc tym naprzeciw stale wzrastającym potrzebom swoich obecnych i potencjalnych kontrahentów” – powiedział Jan Nowak, wiceprezes BCT Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego.


BAŁTYCKI TERMINAL KONTENEROWY:

Bałtycki Terminal Kontenerowy (BCT) sp. z o.o. to gdyńskie przedsiębiorstwo, działające na rynku spedycji morskich, wchodzące w skład międzynarodowej grupy kapitałowej ICTSI. Spółka BCT jest jednym z największych terminali morskich w południowej części Bałtyku. Ze względu na swoje strategiczne położenie oraz największą w Polsce moc przeładunkową przekraczającą 750 tys. TEU* rocznie, jest uznawany za „polskie okno na świat” w dziedzinie transportu morskiego. Od wielu lat pozostaje niekwestionowanym liderem w swojej branży, niezmienne oferując szybki i profesjonalny przeładunek towarów skonteneryzowanych. Bałtycki Terminal Kontenerowy Sp. z o.o. to nowoczesne i dynamiczne przedsiębiorstwo z wieloletnią tradycją, cieszące się uznaniem, zarówno kontrahentów krajowych jak i zagranicznych oraz światową renomą. BCT to jedna z nielicznych spółek w przemyśle morskim, która z powodzeniem przeszła wolnorynkową modernizację i przestrzega ustanowionego przez siebie ładu korporacyjnego. Źródło: BCT Gdynia



Polskie Radio Szczecin: Chcemy budować statki- deklaruje inwestor


Firma United International Trust z Antyli Holenderskich od przyszłego miesiąca będzie właścicielem części majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia, która pozwala produkować statki. Dziś Zarządca Kompensacji podpisał z reprezentantem nabywcy umowę sprzedaży- informuje na stronach internetowych Agencja Rozwoju Przemysłu.Spółka United International Trust za 161 mln zł kupiła w przetargu pochylnie Wulkan, Odra, malarnię, prefabrykację, stocznię Południe i biura projektowe. Nowy inwestor zapewnił, że w Szczecinie i Gdyni będzie budował statki.Przedstawiciel United International Trust Jan Ruurd De Junge podkreślił,że nabywca stoczni jest w stanie zapewnić obu zakładom zamówienia na budowę statków, ale nie tylko statków. Dodał,że nie może zagwarantować , że wszyscy zwolnieni stoczniowcy będą zatrudnieni w nowej spółce.Jeśli chcemy być konkurencyjni, musimy patrzeć na maksymalną wydajność, maksymalną skuteczność i najwyższą pozycję handlową- podkreślił przedstawiciel inwestora. Nadal brak szczegółowych informacji o inwestorze.Przedstawiciel United International Trust zapewnia, że z przyjemnością spotka się z przedstawicielami związków zawodowych w stoczni, ale jeszcze nie teraz. "Mam długoletnie doświadczenie w kontaktach ze związkami zawodowymi w Holandii i wiem, że tak długo jak jest się otwartym i żądania oraz roszczenia są rozsądne, można osiągnąć porozumienie odnośnie planów strategicznych dotyczących całej załogi"- dodaje. Przedstawiciel inwestora powiedział, że więcej szczegółów na temat firmy, którą reprezentuje, można spodziewać się pod koniec czerwca.Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu poinformował, że w najbliższym czasie inwestor przeprowadzi rozmowy z aktualnymi zarządami obu stoczni, aby ustalić formułę dalszego zarządzania majątkiem zakładów. Wyświetlono 1384 razy, ostatnia aktualizacja: Janusz WILCZYŃSKI - 2009-05-28 22:09:142009-05-28, 20:34: Janusz WILCZYŃSKI, IAR,ARP



Polskie Radio Szczecin: Stoczniowe związki zawodowe nie przestaną działać


Mimo, iż jutro jest ostatni dzień pracy w Stoczni Szczecińskiej Nowa, stoczniowe związki zawodowe będą nadal działać.

Taką deklarację złożyli przewodniczący trzech największych central. Związkowcy chcą dopilnować wykonania specjalnej ustawy stoczniowej i czekają na nowego inwestora, który według deklaracji rządu ma w stoczni budować statki.Przewodniczący Solidarności'80 w Stoczni Szczecińskiej Nowa Jacek Kantor powiedział, że przez rok jego związek powinien przetrwać. Przewodniczący Związku Zawodowego Stoczniowiec Zdzisław Kołodziejczyk poinformował, że mimo iż pracownicy Stoczni Szczecińskiej Nowa są zwalniani z pracy to nie odchodzą ze związku. Krzysztof Fidura, szef stoczniowej Solidarności powiedział, że związek nadal będzie wspierał swoich członków.Przewodniczący Solidarności'80 Jacek Kantor mówi, że taka sytuacja miała już miejsce po upadku Holdingu Stoczniowego. Wtedy związki działały do powstania Stoczni Szczecińskiej Nowa. - Będziemy finansować się ze składek członkowskich - mówi Kantor.Jutro ostatni dzień pracy w Stoczni Szczecińskiej Nowa. Z dniem 31 maja wszyscy pracownicy stracą pracę.Wyświetlono 83 razy, ostatnia aktualizacja: Piotr KOŁODZIEJSKI - 2009-05-28 15:17:422009-05-28, 15:17: Grzegorz Gibas



Polskie Radio Szczecin: Polski jacht zatonął na Bałtyku, załoga uratowana


Na duńskich wodach terytorialnych zatonął polski jacht.Trzech członków załogi uratował duński helikopter, pozostałe trzy osoby przejęła duńska jednostka ratownicza "Diana". Polscy rozbitkowie są cali i zdrowi. Do zdarzenia doszło w rejonie wschodniego cypla duńskiej wyspy Mon, zwanego Mons Klint. Polski jacht leży na głębokości około 20 metrów.Wyświetlono 199 razy, ostatnia aktualizacja: Piotr KOŁODZIEJSKI - 2009-05-28 22:46:262009-05-28, 14:26: Informacyjna Agencja Radiowa



TVN24.pl: Polacy dryfowali, bo nie zadziałała tratwa."TO TAK, JAKBY NIE OTWORZYŁ SIĘ SPADOCHRON"

18:40, 28.05.2009 /tvn24.pl, Polskie Radio

Członkowie załogi zatopionego polskiego jachtu przez kilka godzin dryfowali po zimnym duńskim Bałtyku, bo nie otworzyła się im tratwa ratunkowa - dowiedział się portal tvn24.pl. Na szczęście mieli ze sobą koła ratunkowe i to one ocaliły im życie. Pomoc nadeszła i z morza, i z powietrza. Polski jacht "Nemea" zaczął tonąć około 3 rano u wybrzeży Danii (w okolicach wschodniego cypla wyspy Mon na Bałtyku). Na pokładzie było sześć osób. Członkowie załogi - widząc co się dzieje - postanowili ewakuować się z łajby. Mieli ze sobą tratwę ratunkową, która po wrzuceniu do wody powinna napompować się i stworzyć przypominający namiot "domek". Jak dowiedział się portal tvn24.pl, tratwa jednak nie otworzyła się, a rozbitkowie zmuszeni byli skorzystać z kół ratunkowych. - To tak, jakby nie otworzył się spadochron - mówią eksperci, komentując awarię tratwy ratunkowej.

Dryfowali w zimnej wodzie

Rozbitkowie do rana dryfowali więc w zimnej wodzie i czekali na pomoc. Pomoc Duńskich służb nadciągnęła dopiero po godzinie 7.30. Jak poinformowało "Polskie Radio", na miejsce Duńczycy skierowali helikopter oraz okręt patrolowy "Diana". Przybyły helikopter zdołał wyłowić z wody trzech żeglarzy. Pozostałą trójkę uratowała jednostka patrolowa. Polscy rozbitkowie są cali i zdrowi - poinformowało TVN24 polskie MSZ.Najbardziej prawdopodobną przyczyną zatonięcia jachtu była dziura w gnijącym kadłubie.kg, tka//mat,mlas



Portal Morski: Niemieccy armatorzy ratują CSAV Opublikowano: 28 maja, 2009

Niemieccy armatorzy kontenerowi zawarli porozumienie w sprawie udzielenia pomocy bankrutującemu, chilijskiemu armatorowi Compañía Sud Americana de Vapores (CSAV).Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że porozumienie zostało wypracowane z dużym trudem, a wielu armatorów było przeciwnych ratowaniu chilijskiej kompani.CSAV jest obecnie klasyfikowany jako 18 co wielkości armator kontenerowy na świecie, operujący flotą 55 kontenerowców, wśród których większość stanowią jednostki czarterowane, w dużej części od niemieckich funduszy KG i niemieckich armatorów.


Portal Morski: Nowy japoński lodołamacz gotowy do służby Opublikowano: 28 maja, 2009

Shirase – najnowszy lodołamacz japońskich Sił Samoobrony przypłynął do bazy Yokosuka, gdzie w najbliższy weekend odbędzie się jego publiczna prezentacja.Lodołamacz przeznaczony jest prowadzenia operacji na wodach antarktycznych, przede wszystkim badań naukowych i zaopatrywania antarktycznych stacji badawczych.138 metrowa jednostka należy obecnie do najnowocześniejszych jednostek tego rodzaju na świecie.W służbie zastąpi swojego poprzednika, noszącego taką samą nazwę.


Portal Morski: Stocznia Sevmash otwarta dla jednostek innych państw Opublikowano: 28 maja, 2009

Rosyjska administracja zezwoliła na zawijanie statków obcych bander do stoczni Sevmash w Siewierodwińsku, znajdującej się na terenie zamkniętej strefy militarnej.Stocznia Sevmash znana przede wszystkim z produkcji atomowych okrętów, buduje obecnie specjalistyczną platformę wydobywczą przeznaczoną do pracy w warunkach arktycznych na polu Prirazlomnoye.Konieczność transportu specjalistycznego wyposażenia dla tej platformy jest powodem otwarcia stoczni dla statków obcych bander. Podpisana przez premiera Putina zgoda ważna jest do końca br roku.Jednymi z pierwszych zagranicznych statków spodziewanych w Sevmashu będzie belgijski dźwig Rambiz i norweski, specjalistyczny ponton UR-91.


Portal Morski: Niemiecka stocznia SSW kończy z budową statków Opublikowano: 28 maja, 2009

Znana, ale stojąca ostatnio na granicy bankructwa niemiecka stocznia Schichau Seebeck (SSW) z Bremerhaven rezygnuje z budowy statków.W ramach toczącego się postępowania upadłościowego stocznia ma zostać przekształcona w park technologiczny, w którym będzie prowadzona działalność remontowa, produkcja konstrukcji stalowych na rzecz przemysłu okrętowego oraz budowa elementów elektrowni wiatrowych.Część terenów ma zostać wydzierżawiona firmom zajmującym się produkcją komponentów elektrowni wiatrowych.


Portal Morski: Zacieśnienie współpracy pomiędzy fińskimi a rosyjskimi stoczniami Opublikowano: 28 maja, 2009

27 maja Fiński Związek Przemysłu Okrętowego i rosyjska Zjednoczona Korporacja Stoczniowa podpisały porozumienie o poszukiwaniu możliwości wykorzystania potencjału fińskiego przemysłu okrętowego w projektach realizowanych przez rosyjskie stocznie.Porozumienie otwiera szerszy dostęp fińskim stoczniom, biurom konstrukcyjnym i producentom wyposażenia okrętowego do rosnącego, rosyjskiego rynku budowy statków.Rosjanie liczą przez wszystkim na doświadczenie Finów w projektowaniu jednostek i instalacji arktycznych, a także systemów dla przemysłu wydobywczego (offshore).



MW: Minister Obrony Narodowej w Ustce Gdynia 2009-05-28 11:55


W piątek (29 maja) Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich będzie obserwował manewry Marynarki Wojennej „PIRANIA 2009” oraz ćwiczenia Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Sił Powietrznych. Tego samego dnia szef MON odwiedzi Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej i stacjonujący w usteckim porcie niszczyciel min ORP „Flaming”.


Informacji dla dziennikarzy chcących uczestniczyć w wizycie w Ustce udziela biuro prasowe Marynarki Wojennej

tel. 0-58 626 39 19, kom. +48 601 412 722, email: rzecznik@mw.mil.pl Akredytacje będą udzielane do czwartku

(28 maja) do godziny 20:00


Głównym punktem usteckiej wizyty będzie udział w jednym z najważniejszych elementów ćwiczeń marynarzy i przeciwlotników – strzelaniu rakietowym. O godzinie 12:00 na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce Minister Bogdan Klich, w towarzystwie szefa Sztabu Generalnego WP generała Franciszka Gągora będzie przyglądał się strzelaniom rakietowym Marynarki Wojennej i zadaniom ogniowym Sił Powietrznych. Pododdziały Wojsk Obrony Przeciwlotniczej SP wykonają strzelania bojowe z przeciwlotniczych zestawów rakietowych NEWA-S.C. oraz przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych STRZAŁA-2M.


Po zakończeniu strzelań (około godziny 12:45) odbędzie się briefing prasowy z udziałem szefa MON.

Minister Bogdan Klich rozpocznie wizytę w Ustce już o godzinie 10:00. Odwiedzi Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej, gdzie zapozna się z bazą szkoleniową jednego z najnowocześniejszych morskich tandemów szkoleniowych na polskim Wybrzeżu (CSzMW funkcjonuje wspólnie ze Szkołą Podoficerską MW). Zobaczy m.in. symulatory mostka nawigacyjnego, siłowni okrętowej oraz automatyki okrętowych mechanizmów pomocniczych i systemów okrętowych. O godzinie 11:00 będzie gościł w usteckim porcie, gdzie spotka się z załogą niszczyciela min ORP „Flaming”, który zakończył niedawno międzynarodową operację niszczenia niewybuchów na wodach Zatoki Ryskiej.

PIRANIA 2009” to największe krajowe manewry bojowe Marynarki Wojennej w 2009 roku. Celem ćwiczenia jest doskonalenie współdziałania komponentów (morskiego, lądowego i lotniczego) wchodzących w skład polskiej Marynarki Wojennej w połączonej morskiej operacji obronnej. W manewrach uczestniczy 20 okrętów i jednostek pomocniczych, w tym: 2 okręty rakietowe, 3 okręty transportowo-minowe, 6 trałowców, okręt podwodny, jednostki zabezpieczenia ratowniczego, hydrograficznego i logistycznego. Działania sił morskich wspiera lotnictwo MW: samoloty patrolowo-rozpoznawcze, śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych oraz śmigłowce ratownicze. Na lądzie ćwiczą obsady stanowisk dowodzenia, jednostki łączności, pododdziały przeciwlotnicze, przeciwchemiczne oraz inżynieryjne. Manewry „PIRANIA 2009” rozpoczęły się w poniedziałek (25 maja) i potrwają do piątku, 29 maja. Siły Marynarki Wojennej ćwiczą na poligonach morskich wzdłuż polskiego wybrzeża.


Na terenie Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce trwa ćwiczenie instruktażowo-metodyczne Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Sił Powietrznych. Celem ćwiczenia jest realizacja dwóch przedsięwzięć szkoleniowych: ćwiczenia instruktażowo-metodycznego oraz ćwiczenia taktycznego z wojskami. W ćwiczeniu biorą udział: 78. dywizjon rakietowy 1. Śląskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, drużyna rakiet przeciwlotniczych 83. ddow z 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, 4. dywizjon ogniowy 78. pułku rakietowego Obrony Powietrznej oraz zaangażowane w przedsięwzięcie wydzielone siły i środki z Sił Powietrznych, Wojsk Lądowych, Centrum Operacji Powietrznych oraz 1. Bazy Materiałowo-Technicznej.


Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w Ustce, w tandemie ze Szkołą Podoficerską Marynarki Wojennej (funkcjonuje na terenie CSzMW) przygotowują podoficerów i marynarzy zawodowych do służby na okrętach oraz w jednostkach brzegowych Marynarki Wojennej. CSzMW dysponuje nowoczesną bazą dydaktyczną, na którą składa się: 28 trenażerów i symulatorów wykorzystujących najnowsze technologie informatyczne, obiekty szkolenia ogólnowojskowego (place ćwiczeń, strzelnice, obiekty sportowe), gabinety specjalistyczne i laboratoria oraz baza poligonowa do szkolenia specjalistycznego (zespół poligonów obrony przeciwawaryjnej okrętu (OPA), ośrodek obrony przed bronią masowego rażenia (OPBMAR) z placem szkolenia napalmowego, komora dymowa i rozgorzeniowa). Ustecki ośrodek prowadzi zintegrowane szkolenia załóg okrętowych i dywizjonów w zakresie szkolenia strzeleckiego, szkolenia z obrony przeciwawaryjnej okrętu (OPA), indywidualnych technik ratunkowych (ITR) i przeciwpożarowych. Jest organizatorem kursów doskonalących i krótkotrwałych szkoleń specjalistycznych dla kadry jednostek wojskowych MW. Dwukrotnie w 1998 i 2008 roku było wyróżnione Znakiem Honorowym Sił Zbrojnych.


Niszczyciel min ORP „Flaming” to jeden z trzech okrętów projektu 206 FM. Jednostki te po gruntownej modernizacji (1999-2001) uzyskały zdolność do aktywnego poszukiwania i unieszkodliwiania obiektów niebezpiecznych na dnie morza. Fakt, że okręt może w dalszym ciągu przenosić znaczną liczbę min i przeprowadzać okręty za swoim trałami czyni z niego uniwersalną jednostkę w pełni przystosowaną do prowadzenia zarówno operacji rozminowania jak i aktywnych działań minowych w rejonach objętych konfliktem. Począwszy od roku 2002 polskie niszczyciele min siedmiokrotnie wchodziły w skład elitarnego Stałego Zespołu Obrony Przeciwminowej NATO działając na wodach Morza Bałtyckiego, Północnego, a także na Atlantyku. Każdego roku jednostki te uczestniczą w akcjach rozminowania wód Bałtyku w różnych jego częściach. Tylko w ostatnich dwóch latach ORP „Czajka” i ORP „Flaming” zniszczyły razem niemal 2,5 tony ładunków niebezpiecznych zalegających na dnie Bałtyku.



2009-05-29 Piątek

Gazeta Wyborcza:

Gazeta Wyborcza:

Gazeta Wyborcza:

Gazeta Wyborcza:

Kurier Szczeciński:

Kurier Szczeciński:

Kurier Szczeciński:

Dziennik Bałtycki:

Dziennik Bałtycki:

Dziennik Bałtycki:

Głos Szczeciński:

Głos Szczeciński:

Głos Szczeciński:

Polskie Radio Szczecin:

Polskie Radio Szczecin:

TVN24.pl:

TVN24.pl:

Puls Biznesu:

Rzeczpospolita:

Rzeczpospolita:

Portal Morski: Przewoźnicy ładunków ciężkich powołali Heavy Lift Club Opublikowano: 29 maja, 2009

Armatorzy specjalizujący się w przewozie ładunków ciężkich i ponadgabarytowych powołali wspólne przedsięwzięcie - Council of Heavy Lift and Project Cargo Carriers, w skrócie Heavy Lift Club. Jego celem jest przede wszystkim wymiana doświadczeń, w przewozie ładunków „project cargo”. Obecnie członkami Heavy Lift Club są: Australia Asia Line; BigLift Shipping BV; Beluga Chartering Gmbh; BBC Chartering & Logistic GmbH & Co KG; Chipolbrok; Clipper Projects A/S; Conti-Lines; Hyundai Merchant Marine; Intermarine, LLC, Industrial Maritime Carriers; LLC; K/S Combi Lift; Nordana; Rickmers-Linie GmbH & Cie KG; Scan-Scott; Scan-Trans I Universal Africa Lines Ltd.



Portal Morski:

Portal Morski:

Portal Morski:

Spedycje.pl: Szybki rozładunek kontenerów piątek, 29. maja 2009 , 08:10


Przy nabrzeżu BCT (27 maja 2009 r.) zacumował kontenerowiec MSC Brianna, największa jednostka, jaka wpłynęła do polskich portów w tym roku. Ma prawie 250 metrów długości, tonaż 43,3 tys. ton oraz zdolność załadunkową 3 000 TEU. Rozładunek trwał od 7do 15. W tym czasie wyładowano ponad 1550 kontenerów i załadowano ponad 1200 kontenerów. Całkowita wielkość przeładunków dokonanych na MSC Brianna to prawie 4 500 TEU.




MW: Przekazanie Obowiązków Dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża Gdynia 2009-05-29 19:44


W piątek, 29 maja, w Porcie Wojennym w Świnoujściu miało miejsce uroczyste przekazanie obowiązków Dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Kontradmirał Krzysztof TERYFTER objął obowiązki od kontradmirała Jerzego LENDY. W ceremonii udział wzięli minister Obrony Narodowej Bogdan KLICH, dowódca Marynarki Wojennej wiceadmirał Andrzej KARWETA, władze administracyjne województwa zachodniopomorskiego i miasta Świnoujście oraz szefowie służb mundurowych regionu. Uroczystość odbyła się zgodnie z ceremoniałem wojskowym w obecności Pocztu Sztandarowego Komendy Portu Wojennego w Świnoujściu, Kompanii Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej oraz Orkiestry Garnizonowej 8. FOW.


Kontradmirał Jerzy Czesław LENDA urodził się 12.12.1953 roku w Starowicach Dolnych. Liceum Ogólnokształcące w Strzelinie ukończył w 1972 roku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni z 1976 roku. Oficerską służbę rozpoczął w 2. Brygadzie Okrętów Desantowych w Świnoujściu, przechodząc kolejne szczeble dowodzenia od dowódcy działu po zastępcę dowódcy okrętu grupowego. Nieustannie podnosił swoje kwalifikacje zawodowe podejmując w latach 1981-83 studia II stopnia w Akademii Marynarki Wojennej w Leningradzie, na kierunku technicznym – „Artyleria i Broń Rakietowa – Konstrukcje i Eksploatacja” oraz w 1988 roku kurs podyplomowy o kierunku operacyjnym: „Bojowe wykorzystanie uzbrojenia okrętowego”. Po ukończeniu studiów, od 1983 roku, przez 12 lat zajmował stanowiska w Dowództwie 8.FOW; m.in. był flagowym specjalistą artylerii okrętowej oraz zastępcą szefa Wydziału Operacyjnego. W latach 1996 – 2002 dowodził 2. Dywizjonem Okrętów Transportowo – Minowych w Świnoujściu, zdobywając w 1998 roku miano najlepszego dywizjonu w MW. W 1998 roku uczestniczył w międzynarodowym ćwiczeniu „COOPERATIVE JAGUAR-98”, jako dowódca międzynarodowej grupy amfibijnej. Po zakończeniu ćwiczenia na pokładzie okrętu ORP „LUBLIN” podejmował królową Danii – Małgorzatę II. W 1999 ukończył Podyplomowe Studium Operacyjno-Strategiczne (PSOS) w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie.

W roku 2000 uczestniczył w międzynarodowym ćwiczeniu „COOPERATIVE BANNERS-2000”, jako dowódca sił morskich (w ćwiczeniu brało udział 38 okrętów z 10 państw NATO i PdP). W latach 2002-2004 pełnił obowiązki szefa szkolenia świnoujskiej flotylli, a następnie odbył roczne studia w Naval Command College w Newport, prestiżowej uczelni wojskowej USA. W dniu 15.08.2005 r. awansowany do stopnia kontradmirała. Z dniem 16 sierpnia objął obowiązki dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. W maju 2006 roku uczestniczył w kursie GFOAC-2006 w NATO Defence College w RZYMIE. W swoim codziennym działaniu kontradmirał Jerzy LENDA przejawiał wiele inicjatywy i nowatorstwa w rozwiązywaniu trudnych i nietypowych problemów służbowych.

Jest żonaty, ma dwóch dorosłych synów (Marcin – oficer MW i Waldemar – informatyk). Interesuje się szeroko pojętą marynistyką, literaturą (political fiction), a jego hobby to turystyka kajakowa i rowerowa.

ODZNACZENIA: Medal “Za Zasługi dla MW RP” (1991); Złoty Medal “Za Zasługi dla Obronności Kraju” (1998); Odznaka Pamiątkowa (Honorowa) MW RP (2000); Złoty Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” (2001); Złoty Krzyż Zasługi (2003); Medal „Za załugi dla MW RP” (2008).

Kontradmirał Krzysztof TERYFTER urodził się 6 kwietnia 1958 roku w Elblągu. W 1977 roku, po ukończeniu Liceum Zawodowego rozpoczął studia na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej w Gdyni.

W 1982 roku został mianowany na pierwszy stopień oficerski – podporucznika marynarki. Służbę rozpoczął w 12. Dywizjonie Trałowców w Świnoujściu, gdzie dowodził działem okrętowym broni podwodnej, a następnie działem okrętowym nawigacyjnym na ORP „Mors”. W latach 1985-1989 pełnił obowiązki zastępcy dowódcy ORP „Bóbr”, by w roku 1989 zostać jego dowódcą. W 1990 roku rozpoczął służbę w Dowództwie 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu, przechodząc kolejne stanowiska służbowe. W 2004 roku został wyznaczony na stanowisko Szefa Sztabu 8.FOW, a trzy lata później, w 2007 roku został Zastępcą Dowódcy świnoujskiej flotylli. W 1998 roku ukończył studia podyplomowe na Politechnice Szczecińskiej. W 2004 r. ukończył podyplomowe studia operacyjno-strategiczne, a w 2008 roku podyplomowe studia Polityki Obronnej w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Z dniem 1 lipca 2008 roku, objął obowiązki Zastępcy Szefa Sztabu Marynarki Wojennej w Gdyni. W dniu 3 maja 2009 roku z rąk Prezydenta RP otrzymał nominację na stopień kontradmirała. Decyzją Ministra Obrony Narodowej, z dniem 1 czerwca 2009 roku, wyznaczony został na stanowisko Dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.

Odznaczony m.in.: Srebrnym Krzyżem Zasługi, złotymi medalami „Za Zasługi dla Obronności Kraju” i „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”. Od 1982 roku mieszkaniec Świnoujścia. Żona – Maryla (nauczyciel). Dzieci: syn Tomasz - absolwent Akademii Morskiej w Szczecinie, córka Ewa – studentka Uniwersytetu Gdańskiego. Wolne chwile wraz z żoną poświęca wspólnej pasji – turystyce górskiej. Interesuje się tematyką komputerową oraz wędkarstwem.



2009-05-30 Sobota


Gazeta Wyborcza: Młodzi na "Starym" wypłynęli na Islandię

Mikołaj Radomski 2009-05-31, ostatnia aktualizacja 2009-05-31 19:06


Wyprawa potrwa 63 dni. Weźmie w niej udział 32 uczniów szczecińskich szkół. Rejs ma upamiętnić ekspedycję szczecińskich żeglarzy, którzy w 1959 r. bez silnika, z kilkoma mapami i kompasem dopłynęli na Islandię i wrócili do Polski. Żeglarzy żegnali wczoraj najbliżsi, koledzy ze szkoły, władze Szczecina oraz kapitanowie. Punktualnie o godz. 13 rozległ się dźwięk dzwonka na jachcie ,,Starym", zacumowanym przy nabrzeżu pod Trasą Zamkową. 10-osobowa załoga, ubrana w jednolite koszulki ustawiła się przed jachtem. Obok nich stanęli pozostali uczniowie, którzy wezmą udział w kolejnych etapach wyprawy. - Za chwilę popłyniemy na "perłę Polinezji północy", bo tak 50 lat temu nazywaliśmy Islandię - mówił do załogi kpt. Maciej Krzeptowski, który będzie dowodził "Starym". - Melduję, że jacht "Stary" i załoga są w pełnym klarze morskim, gotowi do wypłynięcia. Pożegnanie siedmiu uczniów I klasy Technikum Morskiego, którzy rejs odbędą pod okiem trzech doświadczonych oficerów, trwało godzinę. "Stopy wody pod kilem" życzyła młodym żeglarzom Maria Gerlach, która brała udział w wyprawie na "Witeziu II" pół wieku temu. Pod sailing wciągnięto flagę Szczecina. - To będzie dla nich prawdziwa szkoła życia, ale nie boję się o syna, choć nigdy wcześniej nie żeglował. Widziałem, że złapał bakcyla do żeglarstwa. Jestem z niego bardzo dumny - mówił Adam Joks, ojciec Erwina. Pierwszy etap rejsu zakończy się w duńskim porcie Thyboron. Tam odbędzie się podmiana załogi. W sumie, w sześciu podmianach na Islandię popłynie 32 młodych żeglarzy. W Rejkiawiku odsłonią pamiątkową tablicę z napisem: „Tylko wiatr, marzenia i jacht »Witeź II « przywiodły tu pierwszych polskich żeglarzy w roku 1959”.

- Każdy chciał być w załodze, która popłynie z Norwegii na Islandię, ale na tym odcinku potrzebni są bardziej doświadczeni żeglarze, a ja dopiero zrobiłem patent żeglarza jachtowego - mówi Erwin, który płynie w pierwszym etapie. - Mimo to i tak bardzo się denerwuję.

- Dla każdego jego odcinek będzie trudny, ale wszyscy wrócą cali i zdrowi. "Stary" przeszedł przylądek Horn i okrążył obie Ameryki - mówił Kazimierz Sawczuk, I oficer odpowiedzialny za nawigację.

"Stary" wypłynął o 14. Do Szczecina powróci 1 sierpnia.



Głos Szczeciński: Szczecin: Jacht Stary wyruszył na wyprawę do Islandii

Marek Rudnicki 31 maja 2009, 15:58


W niedzielne południe jacht Stary odbił od szczecińskiej kei przy dźwiękach żegnających go syren okrętowych. W pierwszy etap rejsu do Islandii wyruszyło siedmiu uczniów Technikum Morskiego w Szczecinie.

Jacht Stary pokona trasę Szczecin - Islandia śladem Witezia II, który w 1959 r. jako pierwszy polski jacht dotarł do Wyspy Mgieł.

- Jak mama zdejmie okulary, to się okaże, czy się nie przejmuje - śmieje się Erwin Joks, który płynie w pierwszej zmianie. Jego mama ukradkiem wyciera łzy i szybko mówi, że to od wiatru i słońca.


Na nabrzeże przyszło kilkaset osób, w tym przedstawiciele władz, kapitanów i szczecińskich klubów, w tym Żeglarskiego Szczecina (z pomysłodawcą i organizatorem wyprawy Piotrem Owczarskim) oraz wielu rodziców i krewnych młodych ludzi. Zbigniew Zalewski, prezes Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego przypomniał, że w poniedziałek 1 czerwca będziemy uroczyście obchodzić 65-lecia polskiego żeglarstwa w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim. Elżbieta Masojć, wiceprezydent Szczecina przekazała młodej załodze butelkę, którą mają wrzucić do morza. Na tego, kto ją odnajdzie i zgłosi się do urzędu miasta, czekają niespodzianki.


- Już się nie mogę doczekać, kiedy znajdziemy się na morze - przyznaje Adam Czubek. - Takie pożegnania fajne są dla rodziców, ale większość z nas już chciałaby poczuć słone fale i zobaczyć nad sobą rozpięte żagle.


Pierwszy etap prowadzi do Thyborn, gdzie 8 czerwca zmieni obecną załogę kolejnych siedmiu uczniów.

- Będziemy się zmieniać w kambuzie i na pokładzie - opowiada o rejsie Ola Stundis. - To fascynujące, ale jestem podenerwowana, bo co innego treningi, a co innego wielkie morze. Powtarzam sobie: dasz sobie radę, ale trema trzyma.

- Pamiętaj, nie szarżuj, nie wychylaj się, słuchaj kapitana, nie przemęczaj się, noś czystą bieliznę ... - wylicza jedna z mam, a po twarzy ciekną jej łzy.


O godz. 14.08 jacht rzucił cumy i odbił od kei. W tym momencie stojące w porcie statki i krążące po Odrze jachty uruchomiły syreny. Zrobiło się bardzo podniośle. Wszyscy bili brawo, załoga machała rękoma, a rodzice młodych ludzi, którzy odpływali, chwytali się za ręce.

- Czy tak nie może być każdego dnia w Szczecinie? - pyta retorycznie Antoni Adamczak, znany szczeciński przewodnik. - Przed laty był ruch, dziś wieje zapomnieniem, jak w halach stoczni. Ten rejs wniósł życie w puste nabrzeża.



Kurier Szczeciński: Cisza pod suwnicami 2009-05-31 21:04:46


Poniedziałek jest pierwszym w historii Stoczni Szczecińskiej dniem, w którym nic się w niej nie produkuje. Czy zacznie ona znowu pracować, ma zależeć od arabskiego funduszu znad Zatoki Perskiej. W sobotę pochodzenie inwestora potwierdził premier Tusk.


Piątek był ostatnim dniem roboczym w Stoczni Szczecińskiej Nowej, która zgodnie ze specustawą zakończyła produkcję w niedzielę 31 maja. Z zakładem pożegnało się ok. 1200 ostatnich jego pracowników. Na odchodnym wielu wciąż miało jeszcze nadzieję na powrót do zakładu.

- To się tak nie może skończyć. Jeszcze tu wrócimy - mówił jeden ze zwalnianych stoczniowców.


Jacek Kantor, szef S'80 w SSN, oceniał jednak, że wielu odchodzących ma co do tego poważne wątpliwości. - Dopóki inwestor nie potwierdzi nam woli budowania statków, to te wątpliwości nie znikną. W poniedziałek po raz pierwszy w historii stoczni nic nie będzie się w niej produkować. Czegoś takiego nie było nawet po jej upadku w 2002 roku - oceniał związkowiec.


W piątek został też ochrzczony i przekazany rosyjskiemu armatorowi ostatni statek wybudowany przez SSN - kontenerowiec „Fesco Vladimir”. Chrzest miał pechowy przebieg, gdyż pierwsza butelka szampan odbiła się od burty jednostki i wpadła do Odry. Matce chrzestnej udało się rozbić dopiero drugą.

Podczas uroczystości wszystkim, także tym zwolnionym wcześniej stoczniowcom, za dotychczasową pracę podziękował Bogusław Adamski, dyrektor techniczy SSN.

- To był zaszczy pracować z tymi wszystkimi kolegami. Dziś w stoczni jest wielka cisza. Wierzę, że nie potrwa ona długo i w Szczecinie będzie można budować statki i robić na nich dobry biznes - podkreślał dyrektor.


Nadal oficjalnie nie wiadomo, kto stoi za pośrednikiem, który wygrał przetargi i podpisał umowy na zakup majątku produkcyjnego stoczni. Na antenie radia RMF FM premier Donald Tusk ujawnił jednak w sobotę, że jest to fundusz z rejonu Zatoki Perskiej, którego pozyskanie ma być efektem m.in. jego wizyt w Katarze i Kuwejcie.

- Będzie tu pracował inwestor, który powiedział nam, a następnie ogłosił publicznie, że jest zainteresowany budową statków - zapewniał premier.

Nadal nie wiadomo jednak, kiedy nowy inwestor stanie się pełnoprawnym właścicielem stoczni. Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa, wyjaśnił nam, że jeśli pochodzi on spoza UE, to musi dopełnić wielu dodatkowych procedur. Chodzi m.in. o zgodę z MSWiA, na której uprawomocnienie czeka się 14 dni. Potrzebna jest też rezygnacja portu z prawa pierwokupu stoczniowych terenów.


- Dlatego zwracamy się do Komisji Europejskiej, aby wskazała ostateczną datę zakończenia całego procesu zapisanego w specustawie. Mówimy tu co najmniej o drugiej połowie czerwca - stwierdził rzecznik.


Do ostatniej chwili nie było też wiadomo, w jaki sposób zostanie zabezpieczony majątek stoczni. W piątek Agencja Rozwoju Przemysłu poinformowała, że została przedłużona umowa z firmą „Ares Service”, która dotychczas zajmowała się ochroną zakładu. Usługi finansowo-księgowe ma świadczyć firma „Frąckowiak i Wspólnicy”. Konserwacją sprzętu i sieci przesyłowych do momentu przekazania ich nowemu inwestorowi mają się zajmować wyznaczeni pracownicy stoczni. Zatrudnieni mają być na takich zasadach, żeby nie stracili finansowo na świadczeniach przewidzianych w programie zwolnień monitorowanych. Część z dozorców to osoby, które w ogóle nie przystąpiły do programu, gdyż np. mają uprawnienia emerytalne.

- Zakładem będą się opiekować ludzie, którzy to do tej pory robili. Będzie to ponad 100 osób związanych z majątkiem trwałym, instalacjami, energetyką i dźwigami - zapewniał Bogusław Adamski. Marcin KUBERA



Trybuna: Katar w stoczniach. Transakcja wiązana z gazem


Rząd zrobił absolutnie wszystko, żeby problem stoczni rozwiązać pozytywnie – powiedział w sobotę premier Donald Tusk. Przyznał jednocześnie, że kluczowe części majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie kupił ,,konkretny fundusz'' reprezentujący interesy i możliwości regionu Kataru. O tym, że kapitał z rejonu Kataru i Kuwejtu zainwestował w polskie stocznie, nieoficjalnie mówi się od kilku tygodni. Jednak ani inwestor, ani Agencja Rozwoju Przemysłu odpowiadająca za kompensacje zlikwidowanych stoczni oficjalnie nie chcą szczegółowo poinformować, kto stoi za nowym właścicielem zakładów. Tusk zapewnił w ,,Kontrapunkcie RMF FM'', że sprzedaży majątku za uzyskaną cenę oraz zapowiedzi kontynuowania produkcji stoczniowej w Gdyni i Szczecinie nie byłoby, gdyby m.in. nie jego wizyta, ale także wielokrotne wizyty członków rządu w Katarze, w Kuwejcie, jego rozmowy telefoniczne, wymiana korespondencji i – co najważniejsze – starania rządu, aby ,,w tych trudnych w świecie czasach dla stoczni znaleźć inwestora, który dysponuje pieniędzmi''. Dodał, że gdyby to on miał kasę i ją zainwestował, to dałby gwarancje kontynuowania produkcji statków. Podkreślił, że zrobił wszystko, aby ludzie, którzy utracili pracę, otrzymali bardzo wysokie odprawy, a na majątku obu stoczni – w Gdyni i w Szczecinie – będzie pracował inwestor, który powiedział publicznie, że jest zainteresowany budową statków. (...)



Portal Morski: Kolos kontenerowy rozładowany Opublikowano: 29 maja, 2009


We środę 27 maja 2009 r. rano zacumował przy nabrzeżu BCT kontenerowiec MSC Brianna, największa jednostka, jaka wpłynęła do polskich portów w tym roku. Ma prawie 250 metrów długości, tonaż 43,3 tyś ton oraz zdolność załadunkową 3 000 TEU. Rozładunek rozpoczęto o godzinie 7.00 i potrwał do czwartku do godziny 15.00 Wyładowano ponad 1550 kontenerów, załadowano natomiast ponad 1240 kontenerów. Całkowita wielkość przeładunków dokonanych na MSC Brianna to prawie 4 500 TEU. Przy obsłudze statku pracowały cztery z sześciu posiadanych przez BCT suwnic nabrzeżowych oraz pełne obsady zespołów przeładunkowych. Tylko BCT było w stanie obsłużyć statek MSC w tak szybkim tempie ze względu na posiadane wyposażenie oraz sprzęt nabrzeżowy.„Praca rozładunkowa i załadunkowa przy takich statkach jest dla załogi każdego terminalu wielkim wyzwaniem, które dokerzy bardzo lubią. Szybko widać efekty, bo szybko znikają kontenery ze statku i szybko zapełnia się nabrzeże” - powiedział kpt. Ż. W. Jan Nowak, wiceprezes BCT Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego, który jeszcze kilka lat temu sam pływał na tak wielkich statkach.MSC Brianna jest największym statkiem, który przycumował do Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego na przestrzeni ostatnich dwóch lat.Źródło: Baltic Container Terminal Gdynia